środa, 5 sierpnia 2009

Zaczął sie mój 6-dniowy urlop.Dzisiejszy dzień spędziłam na odwiedzaniu babci i starych,dobrych miejsc w mojej okolicy. Po 6h chodzenia zabrałam się za stworzenie pokoju mojej małej- czas na spanie w swoim łóżeczku,pośród misiaków i teletubisiów.Idę powoli z materiałem z chemii choć nie tak szybko jak bym chciała. Szukam korepetytorki z mojej okolicy,która pomoże mi szybko przebrnąć z materiałem.Biologia póki co czeka na wenę.Sama nie wiem czy mi się uda, przestalam ślepo wierzyć, że wystarczy chcieć.
Z czytelniczych kwestii...czytam "Wielkie nadzieje' Dickensa i jestem zachwycona!! Od razu poszukałam w internecie inne książki tego autora i ... mocno się zawiodłam. Można kupić Oliviera Twista, Davida Coperfielda ( na liscie do przeczytania ) ale "Samotnia" na którą się najbardziej napalilam jest prawie nie do zdobycia.Pozostaje Allegro i wydanie z 70' lat. Pozostaje "Klub Pickwicka" ,która takze wydaje się interesująca.

sobota, 1 sierpnia 2009

Kot,który czytał wspak


"Kot który czytał wspak" jest to pierwsza część 30-tomowej serii kryminalnej.
John Qwilleran po latach wraca do zawodu dziennikarza przyjmując posadę w redakcji "Daily Fluxion" w dziale kulturalnym. W trakcie poznawania lokalnego środowiska artystów, ich współpracowników i wrogów dowiaduje się także o najbardziej kontrowersyjnym krytyku,który miesza z błotem każdego oprócz... No właśnie. I tu zaczyna się cała fabuła. Qwirellan wynajmuje u owego krytyka mieszkanie, spotyka tam niezwykle inteligentnego i nieprzeniknionego kota syjamskiego,który zdaje się wiedzieć wszystko o wszystkich. "Po drodze" zdarzają się dwa morderstwa,które budzą w dziennikarzu instynkty detektywistyczne z dawnych lat.
To w skrócie.
Moja opinia? Miła historyjka do poczytania na raz. Nie oczekiwałam wiele, więc się nie zawiodłam. Nie zasługuje na miano kryminału, raczej "krótkiej powieści detektywistycznej"ale zdaję sobie sprawę z tego,że seria może mieć sporo zwolenników. Taka książeczka na"odmóżdżenie". W skali 1-6 oceniam na 3.
Teraz czytam Gringo Cejrowskiego ale o tym później...

sobota, 25 lipca 2009

...

To nie będzie notka wesoła bo jest mi dziś źle.Każdy wymaga- mam być dobrą żoną,idealną matką, idealną córką dla matki, idealną dla ojca (a to dwa różne typy córek), mam być świetną panią domu dla teściowej i panią dla psa.A kto będzie idealny dla mnie? Ba...nawet nie idealny- poprostu kto BĘDZIE?? Kto poprostu usiądzie obok mnie,porozmawia, pocieszy albo wesprze, kto podafiliżankę herbaty gdy wrócę po 12h pracy do domu? Nikt... bo nikogo to nie interesuje. Nie ważne co ja czuję, ważne jak bardzo cierpią inni.Czy to tak źle, że potrzebuję miłości, partnerstwa i poużalania się trochę nade mną (nawet,jeśli to całkiem bez sensu)?Jestem zmęczona ciągłą walką o siebie.Nic więcej nie napiszę.

piątek, 24 lipca 2009

"Mężczyzna,który pomylił swoją żonę z kapeluszem"

Książkę "Mężczyzna,który pomylił swoją zonę z kapeluszem" poleciła mi znajoma psycholog. Niewiele myśląc pobiegłam do empiku i kupilam jedyny egzemplarz.To jedna z takich pozycji,które przeczytałam jednym tchem i podrzuciłam mężowi ( z podobnym skutkiem. )
Jest to opis kilkunastu przypadków, w których pewne anomalie neurologiczne spowodowały zmiany w postrzeganiu świata oraz zmiany osobowości. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie typ tychże zmian. Tytułowy mężczyzna - z zawodu wykładowca, faktyczine myli swoją żonę z kapeluszem gdyż nie rozpoznaje żadnego przedmiotu. Myśląc, że żona to kapelusz próbował ją sobie założyć na głowę. JEst też kobieta,która nie czuła swojego ciała, mężczyzna chodzący po skosie i wielu innych.
Książka jest poprostu fascynująca, nie tylko dla osób zainteresowanych neuro-psychologią. Wciaga niesamowicie i uzmysławia jak nieodłącznie jesteśmy związani z naszą fizycznością , jak bardzo drobne nawet zmiany mogą wpłynąć na cale nasze życie czyniąc z nas zagadki medyczne ;)

środa, 22 lipca 2009

Zmiana klimatu....

Choróbsko chwyciło mnie i moją kruszynkę... Nie mam więc zbyt dobrego humoru - jedno jest pocieszające ;) Z zapalonym gardłem zbyt wiele nie zjem a od czerwca jestem na diecie- 5.5kg na minusie (uff).
No a teraz do sedna. Zesatw nieco inny niż poprzednio - mroczne kolory,mroczna mina itd. Dobrze oddają moje dzisiejsze samopoczucie. Zdjęcie niezbyt wyrazne- rano było dość ciemno a i fotografa zabrakło.Poniżej pokazuję w zblizeniu pasek.

niedziela, 19 lipca 2009

Stosik


Stosik, czyli ksiązki, które muszę przeczytać zanim zakupię kolejne ( W pierwszych planach "Stulecie chirurgów" oraz Dickens "Wielkie nadzieje" )

Od góry:
Przeklęta
Możliwe sny
Wstrząsające wyznania Kathy
Serce to samotny mysliwy
Córka nomadów (jak to długo już czeka...)
Drzewo,na którym narodził się człowiek
Siostra
Kobieta z innej planety
Cień wiatru
Ocalona aby mówić (podejdę sceptycznie..)

Come back



No to chyba sobie wracam.. ;) Gdy siedzę w pracy mogę zadowolić sie jedynie spraną błękitną koszulką , a gdy mam wolne poprostu muszę odreagować.


W sumie nie wiem nawet jak zacząć i czy ktokolwiek jeszcze o tym blogu pamięta.


Wrzucam zestaw z wczoraj. Całość (oprócz kolczyków,butów i torebki) złozona z nabytków lumpeksowych- w tym moje ukochane spodnie (tak,tak to są spodnie).


sobota, 18 lipca 2009

W związku z pytaniami z czego się uczę:Biologię opracowuję na podstawie podręczników Operonu i uczę się z moich notatek. Później mam zamiar poprostu robić jak najwięcej testów, między innymi napewno testy wydawnictwa Omega ( każda książka dotyczy innego działu ).W przypadku chemii sprawa ma się trochę gorzej, bo zaczynam niemalże od zera i póki co uczę się z vademecum zielonej sowy i rozwiązuję wszystkie (!) zadania ze zbioru podstawowego Pazdro...chciałabym się z tym uwinąć maksymalnie do końca września. Dalej rozszerzę moje wiadomości podręcznikami Rożaka i będę robiła testy Pazdro z rozszerzonego zbioru + testy Witowskiego (doszły już do mnie, wydają się ok. ) + sterty innych testów by jak najbardziej utrwalić wiedzę. I co najważniejsze...gdy mam problem z zadaniem to go nie zostawiam. Szukam informacji, korzystam z internetu i sama dochodzę do rozwiązania (ekhm...ostatnie takie "dochodzenie" zajeło mi 3h...) ale teraz bez problemu rozwiążę podobne zadanie. Chciałabym tez poczytać "Doswiadczenia chemiczne w zadaniach" wyd.OmegaHmm..tyle chyba.

środa, 15 lipca 2009

Lu-krowa


WOLNE , dwa dni wolnego...umrę ze szczęścia ;)Zamówiłam sobie zbiory Witowskiego, przerabiam Pazdro, ucze się biologii a wszystko to w moich nowych,krowich portkach. Nabyłam sobie spodnie 3/4 w krowie łaty co by mi było milej siedzieć nad książkami. No to zmyka krowa do nauki, wielkie muuu z pozdrowieniami !

poniedziałek, 6 lipca 2009

Książkowo

Korzystając z ksiązkowego posta, przedstawiam niektóre ksiazki,które widnieją na mojej liście "Do kupienia"




































Wszystko czerwone- Chmielewska
Chata- William Young
Dziewczyna z zapałkami Anna Janko
Gra anioła Carlos Ruiz Zafen
Ada albo Żar V.Nabokov
Złodziejka książek Markus Zusak
Wielkie nadzieje Charles Dickens
Dziennik geniusza Salvador Dali
Firmin Sam Savage
Dziewczyna o szklanych stopach Ali Shaw
Ulisses - James Joyce
Mistrz i Małgorzata Bułhakov
100 lat samotności Marquez
Saga o ludziach lodu Margit Sandemo
Pierwsza osobaliczy mnogiej - Cameron West

.................................................................................


O czym jest Lolita nie muszę opowiadać. Nie widziałam wcześniej ekranizacji, słyszałam o tej pozycji nie raz i
wreszcie kupiłam w pięknej twardej oprawie.Początki były trudne.Cieżko przejść obojętnie gdy Humbert siedzi w parku, przygląda się dziewczynkom i czerpie z tego nie małą satysfakcję.Wiele było momentów,które musialam przeczytać po dwa razy by poprostu uwierzyć w to co widzę. Z biegiem stron przyzwyczaiłam się do Humberta, znienawidziłam gdy zabawial się z Lolitą kiedy ona miała gorączkę aż do momentu, gdy po jej ucieczce Humbert zdał sobie sprawę, że pomimo wieku 17 lat gdy nimfectwo poszlo w niepamięć, kocha Lolitę tak jak swoją pierwszą miłość z nastoletniego życia.
I nagle ten fragment...gdy opisuje Lolitę w ciąży, zniszczoną, zaniedbaną i zdaje sobie sprawę, że nigdy nie przesta
nie kochać i uwielbiać pomimo biegnącego czasu. Uwielbiam gdy mówi "Stąd do samochodu jest tylko 25 kroków..."...
Żal mi było Lo przez większość książki, pojawiało się tu piękne studium dziecka wykorzystywanego (na dlugo przed Humbertem). Lubię juz Humberta, ale gdyby w życiu mojej córki pojawil się ktoś taki, wywloklabym go za... i odcieła małymi nożyczkami (żeby trochę to trwało).
Hmm..dziwna książka ale wspaniała jednocześnie. Szkoda tylko, że na końcu są słowa od Nabokova,który spłyca wszystko co w tej powieści wartościowe. A może...to też w sumie ma swój urok.

















Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka