
Myślę, ze dosć dobrze widać tytuły - drugie od dołu to "zapach rumianku" , jest tez mój ukochany Nabokov- "Czarodziej", "Pnin" i "Splendor". Wczoraj nabyłam "Lot nad kukułczym gniazdem". PRzyznaję bez bicia- nie widziałam filmu, nie wiedziałam nawet o czym jest ta ksiązka a teraz nie mogę się doczekać. Co do Nabokova jeszcze...zachwyca mnie z każdym słowem bardziej. Jeszcze nigdy nie spotkałam ksiązki, którą czytałabym tak dokładnie. Czytając"Splendor" az zal mi opuścić jakieś zdanie - kazde jest tak bardzo wartościowe. Najbardziej zadziwia mnie jednak to, ze ta ksiązka nie ma jakiejś zajmującej fabuły a jednak wciąga. Dla mnie to taka ksiązkowa "Amelia" (dla tych,którzy oglądali ten film) - celebruje szczegóły.
Co do nauki- zaniosłam deklarację w ostatniej chwili.Nie wiem jak to mozliwe,ale w lutym nie przyjmują deklaracji wstępnych , musialam dać do końca września. Cóż...spóźniłam się do pracy ale zawiozłam. Nauka chemii idzie do przodu, o dziwo nawet lubię się jej uczyć. Zmieniłam taktykę, nie trwonię czasu na opracowywanie tematów. Uczę się na podstawie zadań Witkowskiego- jeśli nie znam rozwiązania, czytam temat w ksiązce. Od dziś mam zaplanowaną równiez Biologię zgodnie z Operonowskim planem nauki. Jestem dobrej myśli.
I teraz kolejna wazna dla mnie kwestia.Spotkałam ostatnio kilka osób z lat szkolnych w pracy. Tak,pracuję w sklepie, jestem koordynatorem i dlaczego mam się tego wstydzić?? Dlaczego kazdy wita mnie z pytaniem "Ola, a tobie co? W sklepie?" A co? To coś gorszego? To źle, ze zarabiam na rodzinę,by zyć na w miarę dobrym poziomie? Kolejne pytanie "Ola, a ty nic nie studiujesz.Chcesz całe zycie tu pracować?"Oczywiscie,ze nie. A czy ty, studiując socjologię, polonistykę, filozofię i inne jesteś pewna, ze nie wylądujesz po tych studiach w sklepie?
Grr...wściekam się, ze zawsze muszę się tłumaczyć. Nie będę przeciez mówić na wejściu "ja tu kierowniczę a nie tylko sprzedaję" bo to bez znaczenia.Kazdy przechodzi jakieś etapy w swoim zyciu i nie uwazam by ten, był najgorszy.