niedziela, 16 stycznia 2011

Książka,która mnie pokonała...




NIe dość, że piszę tu raz na miesiąc, to jeszcze taki post...
Męczyłam "Pismo Leonarda" bardzo długo. Przeczytałam kilkadziesiąt stron i zaczęłam ponownie bo okazało się, że uciekło mi sporo wątków. Tym razem doczytałam do 110 strony i skapitulowałam.
Nie mam zbyt wiele czasu na czytanie dla przyjemności więc absurdem było by męczenie się przy tym.
"Pismo Leonarda" to historia dziwnej dziewczyny, która ma wyjątkowe zdolnośći - przewiduje przyszłość, ma niesamowitą pamięć, pisze litery jak w lustrzanym odbiciu i ogólnie czuje niewytłumaczalny związek z lustrami. I...to by było na tyle. Historia jest opowiedziana oczami różnych osób,które ją spotkały i to chyba też nie do końca mi się spodobało bo lubię znać uczucia głównego bohatera. W dodatku pokonały mnie opisy, ciągłe schodzenie z tematu (chciałam się dowiedzieć czegoś więcej o tej dziewczynie a nie wczytywać się w często nieistotne szczegóły życia mówiących o niej osób). Niestety pierwsza lektura w tym roku okazała się dla mnie klapą. Czytałam wiele pozytywnych recenzji na innych blogach, muszę więc uznać , że albo mam jakieś braki intelektualne i poprostu tego "nie łapię", albo coś niesamowitego dzieje się po tej 110 stronie. A może ( i tak staram się tlumaczyć tę ksiązkę) poprostu nie trafila na okres, w którym mogę się tak skupić i wczytać w jakieś niuanse. Poniewaz to chyba pierwsza, negatywna blogowa opinia, proponuję się mną nie przejmować i przetestować to na własnej skórze :)

wtorek, 28 grudnia 2010

Czas wiercenia.


Okres między Świętami a Nowym Rokiem jest dla mnie czasem na przemyślenia, plany, wyznaczanie celów, wymazywanie lub wklejanie. Tak więc czynię jak zawsze – wiercę ile mogę.
Nic konkretnego nie czytam,nie mogę się wciągnąć w żadną lekturę , choć na stoliku leży „Pismo Leonarda” Diny Rubiny. Przyszedł też czas na naukę do sesji egzaminacyjnej – zakopałam się w notatkach i książkach po nos.

Moja córcia skończyła wczoraj 3 latka. Nie mogę uwierzyć,że to przeleciało tak szybko. Patrzę więc na Lilkę i staram się wchłaniać każdą minutę. Nauczyłam się doceniać czas. Sami popatrzcie jak już urosła :) Chciałabym już dziś złożyć Wam życzenia na 2011 rok ale... poczekam, dojrzeję. Mam przeczucie,że ten rok będzie dla mnie przełomowy. Wiele spraw będzie musiało nabrać konkretnego biegu, zweryfikuję swoje możliwości intelektualne ( ;-) ), spróbuję przestać być bierna w życiu zawodowym i podejmę ważne decyzje, mam nadzieję,że dobre.

piątek, 24 grudnia 2010

Z całego serca..

"Jest taka Miłość, która godzi ogień z wodą, I wolność taka, co własnej woli zamyka drogę. Jest taka radość, która pulsuje milczeniem, I pewność taka, co się upewnia nierozumieniem"

Życzę Wam Swiąt,które pomimo przepychu i stosu prezentów pod choinką, będą swoim ciepłem i rodzinną atmosferą przypominały dlaczego zbieramy się przy wigilijnym stole i cieszymy z każdej minuty.
Życzę Wam spokoju ducha i celebrowania chwili. To czas dla rodziny, przyjaciół, osób,które nas potrzebują. Niech trwa.

poniedziałek, 20 grudnia 2010

"Książę mgły" - nie dla dzieci



Wreszcie mogłam przeczytać książkę, nie związaną ze studiami.
Na początek muszę napisać,że to moje pierwsze spotkanie z tym autorem,więc moja opinia jest nieskalana wrażeniami z poprzednich, bestsellerowych powieści.

„Książę Mgły” opowiada o rodzeństwu Maxie, Anicie i Irinie, które wraz z rodzicami przeprowadza się z dużego miasta do nadmorskiej mieściny by uciec od obrazów straszliwej wojny. Zamieszkują oni w dużym domu,który poprzednio należał do rodziny Fleichmannów i został opuszczony zaraz po tym, jak zmarł tragicznie ich pierworodny syn.
Nikt z nich nie przypuszcza,że dom oraz całe miasto jest naznaczone przez diabelskie siły.
W ogrodzie poruszają się posągi, coś przerażającego wyłazi z szafy, wskazówki zegara biegną wstecz...
Max wraz z Anitą oraz kolegą Rolandem postanawiają rozwikłać zagadkę. Wszystkie ślady prowadzą do starego latarnika- dziadka Rolanda i jednocześnie jedynego ocalałego z katastrofy statku Orfeusz. Okazuje się,że na tym statku płynął ktoś, kto posiadał nadludzkie siły, spełniał życzenia każdego w zamian za straszliwe obietnice.
Zbliża się 25 lat od wypadku...Złe moce zaczynają się odradzać.

Tyle tytułem wstępu. Nie mogę zdradzić więcej fabuły, bo streszczę całą ksiązkę.
W stylu trochę przypomina mi „Atramentowe serce” C. Funke , życie codzienne przeplata się z zaawansowaną magią, klątwą, chęcią zemsty.
Książka nie jest wielka objętościowo- niecałe 200 stron czyta się bardzo szybko. Akcja mknie przez strony nie dając się od nich oderwać. Znów ominęłam przystanek,na którym mialam wysiąść. Gdy rozdziawiałam szeroko usta czytając o posągowym aniele chodzącym po suficie grobowca musiałam zabawnie wyglądać. Spodziewałam się lekkiej bajeczki a otrzymałam porcję doskonałej magicznej powieści,która uruchomiła wyobraźnię i trochę jakby odmłodziła (? ;) )
To jest naprawdę dobra książka dla młodzieży i dorosłych ale absolutnie nie dla dzieci.Zbyt wiele w niej śmierci, bólu, przerażenia i złych mocy.
Pod choinkę dla mlodego (i nieco starszego) mola ksiązkowego jak znalazł!

sobota, 27 listopada 2010

Pani Biała Glista takoż proszę won! - "Wszystko Czerwone"




Za mną kolejne spotkanie z Joanna Chmielewską i jej książką "Wszystko czerwone".
Jak możecie sie domyśleć z poprzedniej notki - śmiałam się często, głośno, nie zwracając uwagi na miejsce :)

Mamy tu Alicję,która mieszka w Danii, znajomych/przyjaciół,którzy zjawiają się u niej prawie jednocześnie i zbrodnię (a nawet kilka kolejnych prób zabójstwa). Kto to robi? Dlaczego? Kogo chce zabić? Czego szuka?
KSiążka byłaby średnia gdyby nie Pan Muldgaard i jego łamana polszczyzna (o czym w poprzednim wątku).
Jak zwykle przy tego typu lekkich książkach nie potrafię uzbierać odpowiedniej ilości słów bo czuję się nieco odmóżdżona :)

Napiszę może tak:
Świetna pozycja by poprawić sobie humor, lekka, posiadająca genialne dialogi i bardzo charakterne postacie.
Z minusów (ale to naprawdę subiektywne minusy wynikające z moich własnych ograniczeń) jak zwykle pod koniec się pogubiłam, zapomniałam już kto był kim i wszystko pomieszałam. Jakoś niespecjalnie interesowały mnie powody tych wszystkich zbrodni, czekałam tylko na kolejne dochodzenie duńskiego policjanta :) i pomimo,że to książka z zagadką najbardziej wciągnął mnie rozwój akcji a nie jej rozwiązanie.Właściwie nie wiem czy to wada, czy zaleta...

W każdym razie polecam ! Śmiech to zdrowie ;)

sobota, 20 listopada 2010

Tramwajowe czytanie

W domu zabito kolejną osobę, śledztwo prowadzi duński policjant mówiący "po polsku"...

Niedobrze- rzekł.- Światłość była na pani osoba.On wykonywa zła zamiara poprzez okno. Pani winna nie siadywać na światłość.
- W ogóle to siadywam na tyłku- mruknęła Alicja - I co mam zrobić? Zamknać się w wychodku?

- Zakamuflować otwory- odpadł pan Muldgaard uroczyście.
.....
- Ukrywać otwory- mówił- Nocny spoczynek zawekslować na inne miejsce. Nie objaśniać własna osoba.
- Dobrze, zweksluję się na kanapę.

fragment "Wszystko czerwone" Joanny Chmielewskiej

Przeczytałam w tramwaju. Łzy mi ze śmiechu leciały. Eee tam, niech mnie uważają za wariatkę ;)

środa, 17 listopada 2010

Moje portfolio

Nareszcie, po 3 latach przerwy wrócila moja strona internetowa :)!!
Serdecznie zapraszam!

WYSTARCZY KLIKNAC W ZDJĘCIE

http://www.folami.pl
Spis moli

poniedziałek, 15 listopada 2010




Mały człowieczek skończył jakiś czas temu 3 miesiące a ja codziennie pytam „Jak to było,kiedy Ciebie nie było?”
Niesamowite...
Lilianka rośnie w oczach, zrobił się już z niej spory klocek :), guga sobie do świata, piszczy na widok starszej siostry i grzechotek i ustala swoje małe rytuały.
Najchętniej zasypia z pieluchą tetrową przy buzi, kocha głaskanie po nosku i jest wybitnie grzecznym,spokojnym dzieckiem. Nie wiem co to kolka, bóle brzuszka, płacze bez powodu. Nawet po przebudzeniu leży grzecznie i czeka aż ktoś sam pomyśli, że Lilka właśnie otworzyla oczka.


Jest też zupełnie innym dzieckiem niż Olimpia. Mają całkiem inne temperamenty i zastanawiam się czy tak już zostanie. Olimpia od początku była strasznie żywiołowa, wszędzie jej było pełno, jako noworodek płakała najgłośniej na oddziale i tak już zostało. Pomijam już różnice wizualne bo to widać gołym okiem ;)
Ech,mogłabym tak bez końca.

Lilianka była ogromną niespodzianką a teraz jest po prostu nieodłącznym elementem mojego życia.
Szkoda tylko,że doba jest tak krótka ;)

Wieczorami,gdy małe śpią a ja jeszcze jakoś trzymam otwarte powieki zatracam się w jakiejś lekturze ( co prawda ostatnio są to głównie prawnicze książki). Aktualnie „Wszystko czerwone” Joanny Chmielewskiej. Dalej czeka nowy Zafon...

poniedziałek, 1 listopada 2010

Konkurs - "Lód w żyłach" Yrsy Sigurdardóttir


Konkursów jeszcze u mnie nie bylo,więc czas cos zorganizować.
Do wygrania (w drodze losowania) nowa książka autorstwa Yrsy Sigurdardóttir "Lód w żyłach". Wystarczy odpowiedzieć na pytanie:
Czym na codzień zajmuje się autorka książki "Lód w żyłach"??
Odpowiedź wyslij na adres: konkurs_yrsa@interia.pl
Losowanie we wtorek,2 listopada.

A tu opis:
"- kolejny thriller Yrsy Sigurdardottir z prawniczką Thorą w roli głównej
- kłopoty kredytowe firmy prowadzącej odwierty na Grenlandii i tajemnicze zniknięcie jej trzech pracowników sprowadzają Thorę i towarzyszące jej osoby na wschodnie, prawie niezamieszkałe tereny wyspy
- surowy klimat, mordercze warunki, panujące przez większość dnia ciemności i ciągła obecność tajemniczych mocy czynią tę opowieść prawdziwie mrożącą krew w żyłach


Na prawie niezamieszkałym wschodnim wybrzeżu Grenlandii prowadzi odwierty pewna islandzka firma. Niedawno z bazy w tajemniczych okolicznościach zniknęło troje pracowników, a reszta wyjechała. Okoliczności tych zdarzeń ma wyjaśnić na miejscu prawniczka Thora, doskonale znana z poprzednich książek Yrsy Sigurđardóttir.

Thora wraz z mającą jej pomóc ekipą jedzie na Grenlandię. Na miejscu okazuje się, że baza została odcięta od świata: ktoś uszkodził anteny satelitarne i skutery śnieżne, nie działają telefony. W dodatku wszyscy mają wrażenie, że cały czas ktoś ich obserwuje. Pierwsza noc jest niczym koszmar, a kolejne dni przynoszą coraz bardziej przerażające odkrycia - złowrogą figurkę Tupilaka, ludzkie kości w szufladach biurek, zamrożone zwłoki w chłodni. Mieszkańcy pobliskiej osady uważają okolicę za przeklętą, nie zapuszczają się w te rejony i nie chcą rozmawiać z przyjezdnymi. Swoje śledztwo Thora zaczyna od przeczytania książki o miejscowych wierzeniach i historii wschodniej Grenlandii..."

:)
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka