piątek, 7 października 2011

Ściska mnie w gardle.. "Życie na drzwiach lodówki"


Moje córki są dla mnie najważniejsze na świecie
a strach przed utratą kogoś bliskiego paraliżujący. Gdybym wiedziała o czym jest ta książka, nie zaczęłabym jej czytać.
Ale wpadłam po uszy,bo wystarczy przeczytać kilka pierwszych zdań i nie można przestać.

Poznajemy matkę i córkę. Mama- lekarz, zapracowana, zaniedbująca swoje dziecko, dziewczyna ma lat 15 i jest w okresie gdy potrzebuje mieć kontakt z mamą a jednocześnie przeżywa swoje pierwsze miłości.
Obie się mijają. Jedna przychodzi do domu,druga chwilę wcześniej wyszła. Nie mają czasu na rozmowy, nie mają czasu na wspólne chwile i wreszcie...nie mają czasu by w okresie pożegnania nadrobić te wszystkie lata.
Ich życie zapisane jest na kartkach przyczepionych do lodówki,bo w ten sposób się porozumiewają.
Gdy przychodzi moment, w którym bliskość jest najważniejsza nie potrafią mówić, żalić się, przygotować na rozstanie- ciągle tylko piszą.
"Mamo, nie mogłam być rano- wrócę późno,czy coś się dzieje"
"Claire, byłam taka słaba..."
A gdy matka po kolejnych chemioterapiach nie ma sił na pisanie , córka dalej pisze. Do końca.

To przerażająca a jednocześnie cudowna historia. Kulka w moim gardle rosła z każdą stroną.
Mówiąc szczerze, to nie była odpowiednia książka dla mnie. Teraz myślę jeszcze więcej i mam cały czas łzy w oczach.
Dalej...nie wiem co powiedzieć...

6 komentarzy :

Gabrielle_ pisze...

Zapowiada się naprawdę cudownie. Lubię takie wzruszające i dające do myślenia książki ;)

przyjemnostki pisze...

Moim zdaniem ta książka jest dobra, która daje nam możliwość przeżywania skrajnych emocji. Ta w takim razie taka jest.
Problem "nie rozmawiania" w rodzinach tylko wymieniania informacji jest poważnym problemem obecnego systemu społecznego. Ludzie pędzą do pracy po kasę, po karierę, po to by być "kimś ważnym" i zapominają o domu, o bliskich. Żałują kiedy jest już za późno.

Pozdrawiam :)

Evita pisze...

Czuję, że to będzie kolejna wzruszająca historia, ostatnio właśnie na takie trafiam, ale je lubię:)
Zapisuję oczywiście na listę. Też mam córkę i jak zauważyłam, inaczej odbiera się takie historie, kiedy jest się rodzicem.

Cassiel pisze...

Myślę że skuszę się na tę książkę. :) Pozdrawiam!

Anonimowy pisze...

co mozecie wiedziec o stracie kogos bardzo bliskiego ktory umieral mi na rekach.pozostala okropna tesknota i pustka ukochanej osoby nic i nikt jej nie zastapi mowia czas leczy rany-bzdura.ile lez wylanych tylko moja poduszka wie.kochajcie rozmawiajcie i szanujcie sie.anonimowa

Balianna pisze...

Nic nie wiem. I modlę się bym nigdy nie musiała się tego dowiedzieć.

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka